Polityka studencka
czwartek, Luty 26, 2009 7:13
Polityka to pojęcie, które wiąże się z naukami społecznymi, jednak samo słowo rozumiane jest na wiele różnych sposobów. Słowo to pochodzi od polis czyli państwo-miasto, natomiast samo poly znaczy różnorodność, mnogość. Arystoteles rozumiał to pojęcie jako sztuka, umiejętność rządzenia państwem, którego celem jest wspólne dobro. W okresach późniejszych czyli starożytności i średniowieczu również idealizowano polityków i wywodzono ją z praw natury, która służyła tłumaczeniu niesprawiedliwych podziałów na rządzących jako tych uprzywilejowanych i osoby, które im podporządkować się muszą. Dopiero w późniejszych czasach rozpoczęła się obiektywizacja spostrzeżeń na temat polityki i jej roli w tworzeniu państwa. Współczesna definicja polityki mówi nam zatem o przezwyciężaniu sprzecznych interesów, ale także o uzgodnieniach dotyczących zachowań społeczeństwa za pomocą różnych technik: manipulacji, negocjacji. W politykę „bawią się” nie tylko mądre głowy z sejmu, ale także studenci, którzy potrafią być doskonałymi politykami. Bo jak inaczej można nazwać działalność w samorządzie studenckim? Niektórzy się oburzą i stwierdzą, że organizacja ta nie ma nic wspólnego z polityką, że chodzi tu o aktywność studencką, zdobywanie doświadczenia, możliwości rozwoju. Tak, to wszystko prawda – ale nie pozwolę odebrać sobie mojego twierdzenia. Studenci, którzy trafiają do samorządu studenckiego również próbują zarządzać „małym państewkiem”, a raczej jego społecznością akademicką dla wspólnego dobra – co zgadza się jeszcze z poglądami Arystotelesa. Jak im to wychodzi – nie mi to oceniać. Wiadomo, jak to w życiu – bywa różnie, zdarzają się zarówno poważne upadki, jak i wielkie wzloty. Podobnie, niestety bywa wśród polityków, którzy „prowadzą statek o imieniu Polska właśnie”. Niestety, im zdarzają się o wiele boleśniejsze upadki niż byśmy sobie tego życzyli – niestety nie uda się tego nam raczej zmienić, bo to walka z wiatrakami.


