Posts Tagged ‘afery’
Prezydencka odpowiedzialność
sobota, Sierpień 15, 2009 15:13
Dlatego ocenić pracę zrzeszonego prezydenta – naprawdę, to nie lada gratka ale i nie lada wyzwanie dla politologów, ale i socjologów. Jednak na taką ocenę ma wpływ też to, jak układała mu się współpraca z dwoma izbami zgromadzenia ludowego, czyli z sejmem i senatem. Nie jest to rzeczywiście łatwe współpracować z rzeszą polityków o poglądach innych, lub wręcz zupełnie wrogo nastawionych do prezydenta i tego, co chce zmienić. To trochę tak jakby próbować rozbić głową mur z cegieł. Wcale się nie uda, a co najwyżej nabijemy sobie porządnego guza na głowie. Bezsensowna praca zupełnie. Nie zmienia to jednak faktu, iż prezydent powinien się ze wszystkich sił starać nie fyle przełamać opór opozycji, co po prostu przekonać swoich przeciwników politycznych o słuszności swoich dążeń i pomysłów. Jest to poza tym znacznie bardziej efektywne, niż bezsensowne spieranie się z nimi na oczach całego społeczeństwa. Prowadzi to również ponadto do tego, e ludzie, zwykli szarzy obywatele tracą zaufanie do prezydenta, bo traci on w ich oczach niezwykle wiele za brak umiejętności perswazji. Prezydenci przyjmują na siebie bardzo dużą odpowiedzialność. Za kraj, za naród, za gospodarkę, za to, jak całe państwo jest odbierane na arenie międzynarodowej. Jednak w obecnym ustroju, prezydent właściwie pełni role głównie reprezentatywne. Ma być niczym papież – ikoną kraju, na czele którego stoi. Jednak poza tym, ma on oczywiście wpływ na to, co dzieje się w państwie. Ma on możliwość wystąpienia do sejmu z projektem ustawy, czyli z wnioskiem ustawodawczym. Ustawa taka może być oczywiście przez Sejm zatwierdzona bez większego problemu. Ale zwykle nasz Sejm tego nie czyni, bo przewagę w Sejmie ma opozycja względem prezydenta, co sprawia, że każdy pomysł na nową ustawę ze strony naszej głosy państwa jest bez większego zastanowienia z miejsca negowany i odrzucany. Prezydent ma także prawo weta. Nie za wiele ono mu daje, ale może przynajmniej się ucieszyć, że je ma. Prawo weta polega na tym, że prezydent może z mańki wyskoczyć i rzec: nie zgadzam się! I wtedy właśnie stosuje prawo weta. I właściwie na tym się kończy to, co może prezydent. Więc w sumie kiepsko być prezydentem.
Pierwsza dama
wtorek, Lipiec 7, 2009 15:09Prezydent z prawdziwego zdarzenia powinien być człowiekiem mądrym, mieć własny osąd, nie ulegać łatwo wpływom doradców czy partii, nie może być szmacianą lalką, z którą każdy, kto tylko będzie odpowiednio mocno pociągał za sznurki robi, co tylko zechce. Musi też umieć się opierać i obstawać przy swoim zdaniu. Byłoby wskazane również, by posiadał umiejętność realnego spojrzenia na polityczną rzeczywistość naszego kraju. To raczej zupełnie normalne, że jeden prezydent sam niczego nie zrobi, ale może dałby do myślenia co nieco reszcie świetnego składu, który zasiada w lożach przy ulicy Wiejskiej w Warszawie. Byłby to niezwykle pozytywny znak dla zmiany kierunku polityki całego kraju, gdyby przynajmniej jeden taki osobnik zdolny do podjęcia walki i ryzyka się znalazł na takim odpowiedzialnym i zobowiązującym stanowisku. Bycie prezydentem niesie ze sobą naprawdę poważne obowiązki, które wcale nie tak łatwo jest wypełniać. Trzeba się prezentować, nie chorować na choroby z Filipin, nie pić za dużo z delegatami rosyjskimi i inne takie… Całkiem w sumie tego dużo. Wybory prezydenckie w Polsce do okazja do wielu podsumowań. Oczywiście, zaczyna się standardowo od tego, co zrobił dotychczas obecny prezydent, w tym wypadku Kaczyński. Jak wypadł na tle Kwaśniewskiego i Wałęsy? Co wtedy robili jego rywale, którzy razem z nim startowali do wyborów? Może na innych stanowiskach w państwie zrobili porównywalnie więcej niż on? Może nasz Kaczyński po prostu ładnie(?!) wyglądał, a właściwie nic nie zmienił? Może nasz kraj jest tak samo skorumpowany jak i wcześniej, może właściwie nic się nie zmieniło, i żadna z przedwyborczych obietnic Leszka nie została spełniona? Myślę, że ocenianie pracy takiego polityka, wcale nie należy do najłatwiejszych. Właściwie to obiektywnie ciężko jest to zrobić naprawdę dobrze. Ciężko zachować zupełną bezstronność przy ocenianiu pracy polityków. Każdy z nas bowiem zawsze opowiada się bliżej któregoś ugrupowania, jedni są bardziej lewicowi, inni bardziej prawicowi, inni w ogóle są liberalni, inni zupełnie konserwatywni.


